Józka sfakturzyło. Dlaczego, skąd, po co i w jaki sposób - nie wiem. Fakt faktem - ósmego dnia leżenia w centrum monumentalnej Łodzi węgorz wygląda, jakby wyrosły mu skrzydła. Tylko czy Józek kiedykolwiek stąd zniknie? I czy nie wzleci, niczym Ikar, zbyt wysoko, żeby w chwilę później z łoskotem spaść w innym zakątku miasta?


